 |
Jak na moje słabe serce tempo wyścigu było zdecydowanie za ostre :) (respect for ostre koła) Oczywiście nie dojechał bym
tak szybko, a może wogóle? Gdybym za kimś się nie chował...:) do pierwszego punktu grupa była jeszcze dość zwarta i ten cały peletonik ciągnął z prędkością
dochodzącą nawet do 50Km/h - tak było w tunelu zaczynającym się zaraz za Mostem Poniatowskiego. Właśnie na pierwszym punkcie – Most Śląsko-Dąbrowski grupa już
się poszarpała... trzech zawodników uciekło zachowując znaczną przewagę (Tomek43, Bandit i Miki) nie długo dognił ich Grzesiek Tramś, który gdyby nie
miał problem z zabraniem „przesyłki” z punktu z pewnością był by również w czołówce... jednak miał okazję pokazać swoją klasę, bez większych problemów nadrobił tę stratę czasu.
Zaraz za czołówką ciągnęły różne garstki niedobitków min. Paweł Szyja na swoim ostro kołowcu który przez większość wyścigu był moim zajączkiem... gdy doszła
nas ekipa z Pingwinem, Leonem, Rybą i G.I.Joe, Rafim, oraz Pawłem z Ursynowa podjęliśmy próbę dopadnięcia czołówki... niestety nie udało się nam... choć na
nawrocie kiedy mieliśmy kontakt wzrokowy z tą czwórką wspaniałych (mijali nas z przeciwka :) wydawało się że są jeszcze w naszym zasięgu... jednak itak tępo, jak dla mnie było zabójcze...
A z takich ciekawostek to Giajowi po drodze skończył się łańcuch :) ale jakoś w końcu dojechał do mety.
Ja też dojechałem i to na całkiem dobrym miejscu, ale musiało minąć z dziesięć minut zanim „wróciłem” :) dotarło do mnie gdzie jestem, kim jestem, co ja w ogóle tutaj robię. |
|