 |
 |
Pierwsze zadanie w wyścigu było dość nietypowe. Należało dogonić mobilny punkt, w jego rolę wcielił się Szula, który
na swoim plecaku miał kartkę z informacją o jednym z punktów. Pogoń zaczynała się na moście Śląsko-Dąbrowskim i dla mnie zakończyła się mniej więcej przy
miśkach. Żeby przeczytać co znajduję się na plecaku, praktycznie musieliśmy zrzucić Szulę z roweru :) tak ostro oczywiście nie było ale został schaltowany.
Nam się udało go złapać dość szybko, zastanawiam jak go dopadli następni i dokąd dalej uciekał, może aż do samego ZOO, może taki był zamysł organizatorów, żeby uciekał aż do samej klatki z małpami? ;) |
| Przez większość trasy trzymałem się silnej czołówki... najpierw odpadł Michał łapiąc
gumę (przyjechał i tak szósty) później ja zrobiłem błąd taktyczny jadąc po swojemu i zgubiłem Tomka i Bandita. Na mecie jednak po długich i burzliwych
obradach i tak wyszło, że cała nasza czwórka została zdyskwalifikowana. Sporną kwestią było to czy drugi punkt, odczytany z plecaka Szuli należało zaliczyć
obowiązkowo w pierwszej kolejności. Co podobno było ogłaszane na starcie, a w ogóle Tomek jako organizator, by załagodzić atmosferę, od razu na wstępie zrzekł
się pierwszego miejsca. Presja protestujących była na tyle silna, że jednak dyskwalifikacja została podtrzymana. A moim skromnym zdaniem to głupie nieporozumienie, Ryba mówiąc o obowiązkowym zaliczeniu pierwszego punktu miał na
myśli zapewne... uciekającego Szulę. W każdym razie alleycat był bardzo fajny.. no i impreza w Dwóch kółkach też niezła :) |
| Dyskwalifikacja jak się dowiedziałem niedawno jest nie ważna, kompromisem będzie
odnotowanie jej na liście, jednak punkty do klasyfikacji generalnej zostały przyznane według poniższej kolejności pojawienia się na mecie. |
|
|