 |
| Alleycat ten charakteryzował się małą liczbą uczestników, zabrakło niektórych ostrych wyjadaczy z czołówki, dlatego
pewnie wygrałem. Oprócz tradycyjnego objeżdżania punktów, były dwa zadania specjalne: zdobyć ulotkę z pitzzerni i kupić jedno polskie piwo. Na ulicy
Chmielnej należało sprawdzić cenę jakiejś wybranej kanapki i tu małe niedociągnięcie, okazało się że akurat takiej nie ma. Dzięki temu, przeglądając
menu wielokrotnie, moją kilku minutową przewagę nad Maką i Jeffem mogłem włożyć między bajki. W każdym razie prowadzenie objąłem na przedostatnim punkcie przed
metą. Wyprzedziłem Make i Jeffa. Chłopaki trochę się zamotali, nie przeczytali jaki jest adres doręczenia na pikapie. Jako że to rocznica Kaspio byli pewni, że
punkt niespodzianka będzie na Królewskiej i dymali tam niepotrzebnie bo punkt niespodzianka znajdował się na skrzyżowaniu Miodowej i Długiej. I tu mała
przestroga: Panowie kurierzy pamiętajcie ! Zawsze należy czytać to co jest napisane na przesyłce i na kwicie, chyba że lubicie pozapieprzać trochę za
darmo. Spodobał mi się sposób w jaki został zorganizowany wyścig. Było w nim kilka punktów przy których nie były potrzebne osoby do potwierdzania obecności.
Pozostałe były obstawione na zadzie rotacji. Darek był na dwóch a Bedi razem ze startem na aż trzech punktach. Gratuluję dopracowania, można zorganizować
całkiem fajny alleycat angażując w to niewiele osób. |
|